Mario, czy już wiesz?

Christmas Time, mistletoe and wine…
All I want for Christmas is you.
I’m driving home for Christmas. I can’t wait to see those faces.
Last Christmas I gave you my heart.

No, kto nie zna? Od 10 grudnia na RMF Classic w samochodzie słucham codziennie. Jestem na bierząco z różnymi pięknymi kompozycjami. Świetną piosenką pochwaliła się Kayah. Aż ciężko mi było ją rozpoznać po głosie, stylistyce i świątecznym, ciepłym klimacie. Chociaż nie jestem ekspertką co do Kayah, więc nie będę się wymądrzać.

Ja przecież o czymś innym.


Mary, did you know?
Mario, czy już wiesz kim okażę się Twój Syn, Twój mały Chłopiec?
Mario, czy Ty wiesz, że te stópki dwie po wodzie będą kroczyć?
Czy Ty wiesz, że ta mała dłoń powstrzyma wielki wiatr?
Że dałaś życie temu, kto Tobie życie da?


To oczywiście mój ukochany fragment z piosenki, także ukochanej. W sumie kocham ją całą. Dojrzewała razem ze mną i gdy pierwszy raz usłyszałam ją kilka lat temu, oniemiałam. Że dzisiaj ktoś pisze o Chrystusie? O Maryi? I że świat to śpiewa?

Abstrahuję w tej chwili od religii. Wkurza mnie, że zapominamy, co świętujemy. Wkurzają mnie ludzie, którzy słuchają koncertu patriotycznego, a data 1918 nie kojarzy im się z niczym konkretnym. W Wielkanoc udają, że świat świętuje wiosnę, a w Boże Narodzenie zimę. NIE!

Nie musisz być osobą wierzącą, ale święta są o Bogu.
Są o Rodzinie. Są o pięknej Historii.

Są też o Tobie, o Twoich relacjach, o bliskich. Nie o prezentach dla nich, które zamawiamy na Allegro czy Amazonie (ich reklamy też słyszałam w radiu). Nie o tych milionach pierogów, barszczach czy innych zupach, makowcach, rybach i karpiach z Tesco.
Fajnie, że jest miło, są świeczki w salonie, w galeriach chodzące Mikołaje, te same przeboje, nowe ozdoby na Nowym Świecie w Warszawie, wszyscy ładnie ubrani, gra muzyczka.

Ale to nie o tym są święta.
Święta to nawet nie Pasterka z obowiązku czy tradycji, dobre wino i zapach kawy oraz mandarynek.

Święta to tekst „Mary, did you know?”.
Tego Wam życzę.

 

PS I nie zaplączcie się w tych wszystkich świecidełkach. Dosłownie i w przenośni. Jeszcze kilka dni. Jeszcze jest czas. I Nadzieja.

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 17 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!