KONIEC ROKU 2016

Wiem, że co roku mówi się: „ale to zleciało”… Ale tym razem nie mogę w to uwierzyć. Dlaczego?

Jeszcze niedawno, rozpoczynałam ten rok (2016) w Nowym Jorku. Dopiero co byłam na balu gimnazjalnym, zdawałam egzaminy, dostałam II miejsce na Ogólnopolskim Konkursie Piosenek Maryli Rodowicz, grałam I część Koncertu Brucha na zakończenie roku w szkole muzycznej. Przed chwilą wyjechałam w „letnią trasę” ze Szkołą Piosenki, a potem na Sri Lankę. To był zdecydowanie jeden z najbardziej inspirujących i „nowych” wyjazdów za granicę. To również moja pierwsza wycieczka do Azji, pierwsze zetknięcie z zupełnie inną kulturą.

Potem wesele mojej cioci (i mój spektakularny outfit) :), a pod koniec wakacji operacja ucha i pierwsza praca podczas Festiwal Singera. Pierwszy rok w liceum, pierwsze lekcje aktorstwa, pierwsza praca na pokazie mody Tomaotomo i kolejne, nowe przeżycie „do szufladki”. Odwiedziny i audycja na żywo w Radiu Zet Chilli, w programie Weroniki Wawrzkowicz, „Śniadanie do łóżka”. III miejsce na Krakowskim Przeglądzie Interpretacji Piosenki Aktorskiej i cudowny pobyt w Krakowie. Kolejna (II.) część Koncertu Maxa Brucha na egzaminie w grudniu, szkolny tutoring oraz pierwsze treningi z trenerką personalną! Rodzinne, ciepłe święta, podczas których po raz kolejny zrozumiałam, jaki skarb mam obok siebie.

 

Możecie odbierać to jako chwalenie się. Zresztą, czytajcie to, jak chcecie. Mnie łzy się kręcą w oku. 16 Sylwestrów za mną. Jasne, nie wszystkie pamiętam, ale potrafię liczyć do 16 i nadal uważam, że to BARDZO dużo.
Nie szykuję się do grobu (JESZCZE!), ale mam świadomość, że coraz bardziej idę do przodu, że pewien etap za chwilę się skończy – przede mną coraz ważniejsze decyzje, coraz wyższe schody do przeskoczenia.

Nie, myślę, że się nie boję. Myślę, że każdy następny dzień to okazja do piękniejszego życia. Ale też widzę, jak wiele się wydarzyło. Jak wiele już za mną. To trochę przytłaczające 🙂

Nie wiem, czego Wam życzyć. Myślałam o czasie… O życzeniach związanych z czasem, z większym posiadaniem go, ale doszłam do wniosku, że problem nie leży w nim. CZAS W SAM SOBIE NIE JEST WINNY; nie da się wydłużyć doby, skrócić godzin pracy.
Życzę Wam, abyście wykorzystywali każdy następny dzień w 200%. Abyście nie tracili czasu na pierdoły i zauważali, jak wielu cudownych ludzi i rzeczy macie wokół, jak wiele JUŻ MACIE.

P. Ela Zapendowska, moja nauczycielka śpiewu, powiedziała mi ostatnio bardzo ważne słowa: „(…) Życzę Ci nie tylko wielu sukcesów, ale i porażek”.

Życie nie jest usłane różami… i dobrze. Życie jest Twoim najlepszym utworem, piosenką, treningiem. Jest najpiękniejszym, co masz. Żyj pięknie.

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 16 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!