Moje 17. urodziny

Jak to jest mieć 17 lat?

Paradoksalnie, czuję się o wiele lepiej niż rok temu. 365 dni temu wydawało mi się, że świat się zawalił, że jestem starym koniem i teraz przede mną już tylko POWAŻNE ŻYCIE. Na szczęście niewiele z tego czarnoksięstwa się sprawdziło. 🙂

7 listopada 2016 roku czułam, widziałam, chłonęłam każdym zmysłem całą przebytą drogę. Reasumowałam, robiłam bilans zysków i strat, tego co pozytywne i negatywne w moim dotychczasowym życiu.

Co czuję dziś?

Kurczę, czuję się fantastycznie i o wiele dojrzalej! Spotkałam już wielu wspaniałych ludzi i wielu takich, z którymi było nam, po prostu, nie po drodze. Zawsze bardzo się nimi przejmuję. Muszę się jeszcze nauczyć żyć z tym, że nie każdy będzie mnie lubił. I nawet lepiej, jeśli tak się zdarzy, bo nie ma opcji na przyjaźń z WSZYSTKIMI. Muszę się nauczyć bycia mniej ufną, wierną, otwartą na każdą osobę. Z reguły już na początku kogoś lubię, uwielbiam, kocham, a dopiero później zagłębiam się w nią bardziej i dostrzegam także wady.

Jest różnica między 16. a 17. rokiem życia! I chociaż moim starszym czytelnikom może się to wydawać zupełnie błahe, mam na to stwierdzenie dowody! Nie wymyśliłam go sobie „tak o” lub „bo dobrze brzmi”. Brzmi raczej jak słabe hasło reklamowe, ale ma w sobie sporo prawdy.

Ostatnio byłam na imprezie, gdzie wśród gości przeważało młodsze towarzystwo. I wiecie co? Czułam się jak stara ciotka-klotka.

Bo alkohol już tak nie smakuje i nie rajcuje jak jakiś czas temu… W głowie coraz więcej myśli o byciu odpowiedzialnym, a nie o tym, jak zrobić na złość rodzicom. Coraz bardziej moje imprezy przypominają kulturalne spotkania, na których przede wszystkim się rozmawia i tańczy, a nie sprząta po kolegach lub… ląduje z tymiż kolegami.

Czy mi czegoś żal?

Nie! Bo nie czuję nudy! Nie czuję się uwięziona, ograniczona- wręcz przeciwnie. Nie muszę już nikomu udowadniać, jak dobrze lub źle się bawię, nie muszę ubierać się „pod kogoś”. Mam ochotę na jakąś sukienkę, to nie pytam 100 osób o zdanie, tylko ją zakładam. Zdarza się uszczypliwy komentarz w stylu: „jakoś tak dziwnie wyglądasz”. Ale co z tego? To lepiej ubrać się na czarno i dorzucić na ostatek Conversy (koniecznie czarne lub białe krótkie)? J

Czuję, że robię to, co chcę, a to co wybieram jest w pełni „moje”. I to ja ponoszę SAMA za te decyzje odpowiedzialność.

Nie idę do szkoły, bo ćwiczę na skrzypcach i przygotowuję nowy repertuar piosenkowy? Ok. Mój wybór, moje życie, moje priorytety. Ale podejmuję tę decyzję świadomie- najpierw sprawdzę, jakie lekcje będę musiała nadrobić, jakie testy pouzupełniać itp.

Czuję, że mogę być już dorosła, kiedy tylko chcę, a przy okazji jeszcze jedną nogą dzieckiem. To najlepsze połączenie na całe życie!!!

I chociaż przede mną pewnie mnóstwo trudnych wyborów, to czuję, że wielu już dokonałam. Nie zawsze dobrych. Ale z każdym dniem coraz lepiej odnajduję się w swojej rzeczywistości.

Miejcie ze mną 17 lat! Codziennie. Jest dobrze!

 

 

Zdjęcie: unsplash.com

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 16 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!