ODWIECZNE PYTANIE

Odwieczne pytanie, na którego odpowiedź proszono mnie już conajmniej 2 miliony razy. Pytają o to moi kochani obserwatorzy, przyjaciele, znajomi, nauczyciele, a nawet… rodzice? 🙂 Tak, zdarza im się.

Z reguły tak pytają, jakby w ogóle nie ciekawiła ich odpowiedź, więc mówię im: „nie wiem”. Niezainteresowanym odwdzięczam się w taki sam sposób, w jaki traktują mnie.

Myślę jednak, że jeśli już tu jesteś i jeśli chciało Ci się przeczytać moje wypociny, to jednak choć odrobinkę Cię obchodzę. W takim razie i ja traktuję Cię jak prawdziwego Gościa. 🙂

JAK TY ZE WSZYSTKIM ZDĄŻASZ?
Prowadzę bloga, gram na skrzypcach, śpiewam, interesuję się teatrem, modą, językiem polskim i angielskim, „w wolnym czasie” prowadzę korepetycje z angielskiego dla dzieci- maluszków i trochę większych maluszków.

I wszystko to staram się robić na DOBRYM poziomie. Nie uznaję miernoty… Zresztą, po co miałabym byle jak odwalać kawał nikomu niepotrzebnej roboty, skoro to WŁAŚNIE MI się ona podoba i WŁAŚNIE MI na niej zależy. Ok, nie jestem tak przejęta, jeśli chodzi o sumy ciągów arytmetycznych, ale gdy w grę wchodzą własne pasje, marzenia i coś, co bardzo kocham, walczę jak lwica.

Bo czemu by nie?
Jeśli nie walczysz, to znaczy, że średnio Ci zależy na tym, co robisz. Może zmień podejście, a może zmień zadanie, które wykonujesz, skoro nie sprawia Ci radości i przyjemności.

Zdążam, bo:
1. Planuję swój dzień, planuję swoje zajęcia i obowiązki do wykonania.
Nie oznacza to, że codziennie wieczorem siedzę z kalendarzem. Jeśli tak będzie Ci łatwiej i czujesz potrzebę zapisania wszystkiego po kolei- ok. Wolę trenować swoją pamięć, która później przyda mi się przy nauce utworów czy piosenek. Notuję jedynie rzeczy nieprzyjemne lub takie, których nie chce mi się robić- istnieje większa szansa, że o nich zapomnę.

2. Spotykam się ze znajomymi, ale w określonych dniach i o określonych porach (spotkania są zaplanowane!).
To cecha mojej pracy, która czasem irytuje bliskich mi przyjaciół. Jęczą nad uchem, że znów nie mam dla nich czasu. Ale nie wyobrażam sobie codziennie czekać do 15.00 na telefon, czy akurat ktoś ma ochotę pójść ze mną na kawę, czy nie. Co za problem, aby spotykać się w sobotę lub niedzielę albo na piątkowej imprezie? Nie wykluczam spotkań w tygodniu, ale w moim przypadku zawsze wiąże się to ze zmianą planu zajęć, więc muszę być ostrożna. 

3. Z reguły nie rezygnuję z zajęć, bo ktoś akurat wpadł na genialny pomysł, że dziś ma ochotę spędzić ze mną dwie godziny w kinie.
To bardzo podobny punkt do poprzedniego, ale potrzebuję coś wyszczególnić.
Fantastycznie, że ktoś sobie akurat o mnie przypomniał, ale kiedy mam w zaplanowane obowiązki, nie rezygnuję z nich. Oczywiście, ktos mógłby powiedzieć, że moje życie nie ma w sobie nic ze „spontana”. I tu się myli.. Fakt, nie chodzę po szkole, gdziekolwiek zapragnę, ale dla mnie to bardziej przejaw bycia nieogarniętym i nieodpowiedzialnym za swoją przyszłość, aniżeli bycie „na luzie”. Jest czas pracy i czas odpoczynku. Jak będziesz go w nieskończoność miksować, to skończysz z niczym. Ze średnimi ocenami, ze średnią perspektywą na przyszłość, ale za to kilkoma dobrymi wspomnieniami ze znajomymi. Rozwiązaniem wcale nie jest szukanie złotego środka, ale prawidłowe określenie priorytetów w Twoim życiu.

Dobre wspomnienia po spotkaniach ze znajomymi nie usatysfakcjonują Cię, jeśli nie będziesz usatysfakcjonowanym człowiekiem- sam ze sobą i ze swoją przyszłością (pracą).

4. Bawię się świetnie w swoim życiu, a jednak nie zaniedbuję tego, na czym mi zależy. 
Punkt nie wymaga opisania.

5. Tak, chodzę na imprezy, MAM na to CZAS, bo to lubię. 
Nie wdaję się w szczegóły. Powiem tylko, że nie chodzę na wszystko, co tylko możliwe. Wtedy wyjścia tracą sens i smak. Tracą ten dreszczyk emocji. 

6. Nie odkładam na później. 
Cholera! Masz coś zrobić, to nie leż na kanapie z kanapką w jednej ręce i pilotem w drugiej. Fakt, też mam czasem potrzebę kilku godzin z taką formą odpoczynku, ale zawsze jest to po cieżko przepracowanym okresie. 

7. Robię dużo.
Wyznaję zasadę, że im więcej robisz, tym więcej zrobisz. Nie wierzysz? To spójrz na mnie. 

8. Nie używam karteczek, karteluszek, papierków, zapisków, notesików, pamiętniczko-alercików…
Od tego jest telefon albo jeden zeszyt zwany kalendarzem. Nastaw sobie budzik, albo napisz jedną, czytelną kartkę. Przejrzystość pracy! Inaczej się zgubisz.

9. Nie miej non-stop włączonego 3G lub wi-fi.
Bardzo prawdopodobne, że wówczas nie zrobisz… nic. Wszyscy jesteśmy uzależnieni od telefonu, a z tym trzeba walczyć. Jak? Proponuję dzień bez telefonu- u mnie jest to z reguły niedziela. Nie powiem, że jest łatwo, ale już po dwóch godzinach zapominam i staje się BARDZO przyjemnie. Czuję się dwa razy bardziej wolnym człowiekiem.

10. Nie wierz innym.
Powiedzą Ci, że powinieneś być kimś innym, najlepiej lekarzem lub prawnikiem, że nie masz talentu, albo masz, ale inny. Że musisz uczyć się więcej z chemii i przerobić kolejną maturę ustną z polskiego… Że w ogóle to za często jesz fast-foody albo nie masz chwili na odpoczynek. Że babcia Zdzisia już 2 razy dzwoniła, a Ty nie odebrałeś. Że ktoś w Twoim wieku to coś…

Gówno prawda.
Chcieć, to móc. Serio.

Photo by Andrew Neel on Unsplash

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 17 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!