WYJEŻDŻAM!

Jestem na kilka godzin przed wylotem na wakacje. Nie dodam, że długo wyczekiwane, bo to chyba oczywiste. Skoro dziennie nie ma mnie poza domem ok. 13-14h, to perspektywa leżaka, pięknych zdjęć, basenów, morza, urokliwych miasteczek i… przygody- jest BARDZO pożądana. 🙂

Tak się zastanawiałam, co mogłabym Wam napisać. Liczba czytelników w wakacje nieco spada, bo wielu z Was jest w rozjazdach- ja to rozumiem. Dlatego nie podcinam sobie żył, że kilka sesji zdjęciowych nie zostało tu jeszcze dodanych. Mam coś w zanadrzu, ale co stoi na przeszkodzie, abym opublikowała to za kilka tygodni? Czy świat się zawali? Czy moje statystyki pójdą aż tak w dół?

I czy muszą mną rządzić statystyki i wieczne parcie na szkło? Owszem, cholera, mam je jak mało kto, ale muszę uczyć się odpoczywać. I pozwalać na małe „porażki”. Czy niezaładowanie zdjęć na bloga to już porażka? Chyba tak sądzę, a to już oznaka… wścieklizny? 🙂 Z tego pędu, wszelkich chorób „pośpiesznych” muszę się wyleczyć.

No i jeszcze jedną myśl chciałabym Wam bardzo mocno przekazać. Wszelkie wyjazdy, podróże, plany to NIEZNANE. Mimo wykupionego hotelu, dwóch czy trzech wycieczek, a może nawet oparcia w postaci biura podróży (to na szczęście nie ze mną!)- tak wiele jest niepewne. No jasne, możesz się tam rozchorować, złamać nogę. Możesz spotkać niefajnych ludzi na przykład.

Albo możesz spotkać miłość swojego życia, przeżyć fascynującą przygodę. Ba! Nie jedną! Tysiące. Bo podróże czekają na nas na każdym kroku. Mogą być naprawdę maleńkie. Ważne, że zapadają w pamięć. Ostatnio śmieszną sytuację przeżyłam na Dworcu w Olsztynie! I zapamiętam ją jeszcze na długo. A więc nie trzeba Ci Malediw i Seszeli!

Wiele na pewno jeszcze jest przez Ciebie niezaplanowane, niewyreżyserowane, a i niepewne. Nie masz 100% kontroli nad przyszłością.

I wiesz, co Ci powiem. BARDZO DOBRZE. I zwracam się również do siebie. Walę właśnie w swoją klawiaturę jak oszalała. Z podekscytowania, że doszłam w swoim mózgu do takich połączeń neuronowych i do takich zdań. 🙂 Musisz wiedzieć, że wiele moich dni jest perfekcyjnie zaplanowanych- i dlatego ze wszystkim zdążam. Ale nawet w „szarą nudę” dnia codziennego wplatam kolorowe esy-floresy! Codziennie dbam o to, aby coś mnie zaskoczyło. Dzwonię do przyjaciółki, aby spotkać się choćby na 15 minut, idę na lody przed zajęciami, nie biegnę do autobusu (przecież będzie następny).

Teraz, kiedy na horyzoncie są już moje wakacje, czuję wielką ekscytację! Bądźcie ze mną cały czas. Na blogu przez 18 dni nic się nie pojawi, ale na snapchacie: MARYSIACZOK oraz Instagramie- JAK NAJBARDZIEJ!

Przygodo, czekam na Ciebie i nadchodzę!

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 16 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!