Z ŻYCIA SINGIELKI

Kilka dni temu dziennikarz z radiowej Czwórki zaczepił mnie na ulicy, aby przeprowadzić wywiad.

„Jak jest być singielką?”.
Swoją drogą bardzo mnie zastanawia jedno- czy mam to wypisane na czole? A może to jakaś wrodzona przebojowość, dzikość, niestabilność w oczach, w sposobie chodzenia, mówienia mnie tam przypisała?

W każdym razie- pan trafił pod właściwy adres, bo z krótkiego wywiadu zrobiło się przyjemne 5 minut rozmowy, której urywki słuchałam ostatnio w radiu i muszę przyznać, że wyszło, NAWET, całkiem dobrze. 🙂

Jeden z przechodniów (płci męskiej) udzielił całkiem interesującej odpowiedzi; mianowicie, że dzisiejsze singielki nie są podobne do swoich mam- są bardziej wyzwolone, przebojowe, wyemancypowane, czasem chamskie, nie zawsze są DAMAMI (o damach to ja się już napisałam…). Czy coś w tym jest? Zaczęłam się głębiej zastanawiać. Mężczyźni czerpią wiedzę na temat kobiet ze swojego rodzinnego domu.

I rzeczywiście- czasy się zmieniły, to i my się zmieniłyśmy. Czy na lepsze? Nie wiem, bo czasem mi tęskno do scen z filmów z lat 50., kiedy nie było mowy o zaproszeniu dziewczyny poprzez dodanie ją do wydarzenia na Facebooku. Nie było mowy o nieprzynoszeniu kwiatka, o SMS-ach, długich rozmowach przez telefon (zastępujących spotkania). JESTEŚMY INNE, skąd oni mają wiedzieć, jakie?

Ale żeby nie było tak słodko, że trzymam stronę facetów, bo z nich potrafią być NIEZŁE ZIÓŁKA, trzeba powiedzieć, że i kiedyś, i teraz, najbardziej zaskakujące jest jedno- że „na randce” wszystko poszło świetnie, a następnego dnia już nie napisał, nie zadzwonił… Z tym borykały się nasze prababcie, babcie, mamy i… my. Czyli czasy się zmieniły, ale faceci pozostali Ci sami? 🙂 Wow, teraz to już by mnie wszyscy coachowie, psycholodzy i FACECI zrównali z ziemią.

„Czy fajnie jest być singielką?”.
Takie pytanie postawił mi dziennikarz radiowej Czwórki. Odpowiedziałam dwojako:
i tak, i nie.

„I tak”, bo możemy pójść na imprezę, i, może brzmi to nie najlepiej, ale… robić co chcemy. Chcemy potańczyć z jednym, drugim, trzecim- nie ma problemu. Chcemy pójść… „na spacer” z nowo poznanym kolegą- nikt nas nie zatrzyma (całe szczęście, że czasem przyjaciółki zatrzymują!). Ale są też słowa na obalenie tego argumentu:
Chcemy być dla chłopaka całym światem, a skaczemy z kwiatka na kwiatek, biorąc, co nam się w danej chwili podoba, prowadzamy się z trzema w jednym tygodniu, oczekując JEDNEGO. Jaki podpis sobie wystawiamy? JA RÓWNIEŻ! Przyznaję się bez bicia, po prostu głośno myślę. Kreujemy się na Największe Imporezowiczki Wszechczasów, a jednocześnie szukamy… jednej osoby. Nielogiczne, facet wymiękł. On tego nie skojarzy, dla niego to nie do pomyślenia. Jeśli sama nie pokażesz mu, jak ma Cię traktować, nigdy tego sam nie dojdzie. I nie pokażesz mu tego, czego naprawdę chcesz, chodząc z trzema- tak budujemy jedynie maskę FACETA, który dostawia się do trzech panien. Nienawidzimy takiej postawy, ale robimy dokładnie to samo…

„I nie”, bo nie ma się komu wyżalić (oprócz przyjaciółki), z kim poprzytulać, całować, chodzić do kina we dwójkę. Poza tym- gdy wszyscy wokół kogoś mają (nawet przyjaciółka) to czujesz się wyoutowana i wyrolowana z towarzystwa. Lekko. 🙂 Nie jest fajnie być singielką potwierdza fakt, że dziewczyny w kółko opowiadają o facetach.
Nawet ja- sztucznie obudowuję się skorupą „jak to fajnie być samą”, chociaż wiem jak fajnie jest, kiedy komuś na mnie zależy.

Bez względu na to, czy jesteś singielką, czy nie- ciesz się. Tak się zdażyło na Twojej drodze, może wiecznie nie trwać, a:

  1. życie nie kończy się na byciu Z KIMŚ (to są słowa dla singielek)
  2. posiadanie bliskiej, drugiej połówki jest absolutnie faktastycznym doświadczeniem, z którego każda strona powinna korzystać (to słowa dla tych „sparowanych”)

 

Świetnie jest być samemu, świetnie jest być w parze. Błędne koło wywołujemy wtedy, kiedy zafiksowujemy się na punkcie poszukiwania chłopaka lub nadmiernego ekspoatowania swojej singielskości. 🙂 Nie róbmy błędnych kół. Po co?

A słowa, które w sposób szczególny mnie ujęły, gdy słuchałam audycji to:

  • „SZAFĘ JUŻ POSPRZĄTAŁAŚ?”
  • „Jaką szafę?”
  • „NO SZAFĘ NA UBRANIA- ŻEBY FACET MIAŁ GDZIE SWETRY POŁOŻYĆ?”
  • „Nie.”
  • „NO WIDZISZ- CZYLI JESZCZE NIE MOŻESZ MIEĆ FACETA.”

 

Kochane, rada jest prosta,
ZACZNIJCIE OD SZAFY! 

 

zdjęcia: unsplash.com

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 16 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!