Zimowy Bal Gimnazjalny

„W zasadzie powinienem mówić o teście gimnazjalnym, ale o wiele większe emocje w tej chwili wzbudza Bal Zimowy”- tymi słowami mój wychowawca przywitał rodziców na pierwszym zebraniu w tym roku szkolnym. Rzeczywiście, bal budził (i wciąż jeszcze budzi) ogromne emocje!!! 🙂

No to po kolei…

Kiedy? Wczoraj, 23 stycznia, o godzinie 19.00 mojej szkole odbył się Bal Zimowy, czyli bal gimnazjalny połączony ze studniówką. Początkowo pomysł rodził ogromne kontrowersje i budził spore niezadowolenie. Starsi nie chcieli się bawić z młodszymi, a młodsi ze starszymi. Ostatecznie jednak wyszło świetnie, zwłaszcza, że późnym wieczorem maturzyści i tak wychodzili bawić się „na miasto”. Odtańczyli nieco bardziej współczesną wersję Poloneza, ja z kolei przez ostatni miesiąc wbijałam sobie do głowy kolejne kroki Walca Wiedeńskiego. Łatwo nie było, ale na szczęście poszło szybko!

Odwieczny problem wszystkich Pań- w co się ubrać? Podczas mojego wyjazdu do Nowego Jorku, Ciocia z Ameryki oddała mi swoją „starą” sukienkę. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Potem pozostało mi już tylko przekonać do niej rodziców. 🙂 Łatwo, jak się domyślacie, nie było. Tata obiecał, że przyklei mi szal do pleców, na szczęście wczorajsza śnieżyca w Stanach ostudziła jego pomysł! Mama była przerażona, „co powiedzą nauczyciele”. Nie było aż tak źle! W końcu Bal Gimnazjalny ma się raz w życiu!

Nawet skrzywienia kręgosłupa aż tak nie widać. 🙂

O samej zabawie szczegółowo nie będę pisać, bo mogą to przeczytać moi nauczyciele, a po co mieliby się nadaremnie stresować. 🙂 Żartuję, oczywiście! Łzy szczęścia cisną mi się do oczu, ilekroć oglądam te zdjęcia! Nie oddają jednak radości, jaka wczoraj była w moim sercu i sercu wszystkich, którzy na tymże balu się bawili. Wszystkim TAKICH imprez życzę!

Moi rodzice skomentowali to zdjęcie jako „James Bond i jego nowa dziewczyna”. Coś w tym jest…

Większość z Was nie może uwierzyć, że mam 15 lat. Trochę make-up’u, odpowiednia kreacja i WSZYSTKO STAJE SIĘ MOŻLIWE!

Balujcie, cieszcie się, póki stopy nie odmówią posłuszeństwa. Mi odmówiły dzisiaj, kiedy rano nie mogłam zrobić kroku, z uwagi na odciski na wewnętrznych stronach stóp. To chyba jednak jest nieuniknione, bez względu na rady, które znajdziecie w internecie. Chociaż… Mam jedną. Nie idźcie na dobrze zapowiadające się imprezy w nowym butach. Pochodźcie w nich chociaż trochę wcześniej.

O przepiękny wystrój sali zadbała firma Vertige. Miałam wrażenie, że oglądam wystawy Fifth Avenue, a to była nasza sala gimnastyczna. Jeszcze dzień wcześniej, kiedy widziałam prace przygotowujące, obawiałam się o totalny kicz. Tymczasem było bardzo dostojnie. Absolutnie światowo i z wielkim gustem. Serdecznie polecam.

 

Dress- Jessica McClintock
Heels- Forever21

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 16 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!