Davines Shampoo

Kochani!
Ponad miesiąc testów, które przeprowadziłam.
Kto jak kto, ale Wy powinniście wiedzieć, że nie prowadzę bloga dla „hajsu”, dla darmowych rzeczy – ubrań, kosmetyków, urządzeń, dla „pokazania się”. Mój blog to miejsce, gdzie znajdziecie rzeczy wybrane PRZEZE MNIE. Przetestowane, sprawdzone, takie trochę „moje”, prawdę mówiąc. 🙂

Szampon Davines przed Wami. Nie ukrywam, że o moich włosach mówi się jako: sagan, uderzenie pioruna, napuszone, ciężkie do ogarnięcia, średnio mocne, lekko zniszczone, z tendencją do falowania (co diagnozuje je jako suche)…
Ale mówi się też: grube, gęste, dobre do wykonania fryzur, długie, zadbane.

Jak połączyć jedno z drugim? Żeby były wzmocnione, ale nie ciężkie, zdrowe, ale nie tłuste? Wydawało mi się, że miną jeszcze lata, zanim znajdę coś dla siebie. Przy okazji nie jestem zwolenniczką wydawania fortuny na kosmetyki. Z pomocą przyszedł szampon oraz odżywka (mogliście o niej przeczytać TUTAJ) firmy Davines, którą otrzymałam od mojego ulubionego salonu fryzjerskiego „Galeria Fryzur”. Ilekroć tam przychodzę, zawsze spotykam się z pełnym profesjonalizmem i uśmiechem na ustach. A przecież wyjścia do fryzjera powinny być przyjemnością.

Czym wyróżnia się ten szampon? Dlaczego jest lepszy od innych? Kiedy myję nim głowę, mam wrażenie, że dotykam natury. Niech nie wydaje Ci się to infantylne. Produkt jest przeznaczony do włosów naturalnych i farbowanych, a mimo wszystko, pachnie świeżością i nadaje włosom naturalnego blasku, a przy tym je odżywia. Mój jest polecany do włosów jasnych, złotych, blond i miodowych. Idealny produkt dla siebie znajdziesz pod zdjęciami w linku.

Olejek Davines przetestowały również moje koleżanki. Nade wszystko były zachwycone tym, że… nie przetłuszcza włosów, co nie wydaje się być spójne z nazwą „OLEJ”, a jednak!

IMG_8281IMG_8282IMG_8267IMG_83071IMG_8309IMG_8286IMG_8321IMG_8263IMG_8305

Post powstał przy współpracy z marką Davines (click) oraz salonem fryzjerskim „Galeria Fryzur” (click). Już dziś umów się na wizytę lub przetestuj produkty w domu!

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 18 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!