Dlaczego fajnie chodzić boso?

Znacie to uczucie, kiedy Wasze stopy dotykają świeżo skoszonej trawy? Hehe, nie? Na szczęście ja tak, bo nie mieszkam w wielkim mieście i mam swój trawnik 🙂 Mój własny kawałek podłogi. Jestem chyba małomiasteczkowa.

Ale nie tylko po trawniku lubiłam dreptać bez skarpetek.

Kiedy przychodziłam do przyjaciółek, zawsze proponowano mi kapcie. No i na początku strasznie się zapierałam, że nie, że dziękuję, ale z reguły ten ktoś nosił kapcie i mi także je zakładano. 🙂 Trwało to wszystko mniej więcej trzy minuty, czyli do momentu, aż usiadłam. Bo jak siadałam, a zaraz potem kapcie mi ,,same” zjeżdżały z nóg i już wędrowałam ,,boso”.

I zaobserwowałam pewne zjawisko. Że są ludzie, którzy ABSOLUTNIE MUSZĄ mieć kapcie, bo nie dadzą inaczej rady. Bo im zimno, czy po prostu tak ich nauczono. A są tacy, którzy naprawdę ich nie potrzebują. I pewnie nikt ich tego nie nauczył.

Mnie udało się dojść do takiego poziomu, że mam kapcie, ale są z reguły bardzo śmieszne albo bardzo ładne i bywają noszone od czasu do czasu. Niecodziennie, bo zapominam, ale czasem się przypomina i niekiedy znajdą się w ruchu.

Widzicie. Tak powstał ten wpis. Nie zawsze musi być górnolotnie i egzystencjalnie, ale po prostu i zwyczajnie. Tak więc nie zmuszajcie nikogo do noszenia kapci. Nawet siebie. Z doświadczenia powiem, że to niewiele daje. 🙂

A część z Was zgodzi się ze mną, że chodzenie bosą stopą po zimnych lub ciepłych kafelkach, bądź śliskich, drewnianych parkietach, to wielka frajda. 🙂

U mnie dziś tak:

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 18 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!