Japonia. Jedzenie.

O Japonii można napisać trzy tomy (każdy po 600 stron), a i tak nie wypowie się w pełni wszystkiego, co by się chciało wypowiedzieć. 🙂
Profesjonalne opracowania wycieczek, tego, co zwiedzić lub kupić, zostawiam znawcom pisania przewodników.

U mnie za to, zresztą jak zwykle, parę wpisów z serii „moimi oczami”, czyli o wszystkim, co najbardziej zapisało się w mojej pamięci, głowie i… sercu.


Wiecie, czego szczerze nienawidziłam w moim ukochanym Nowym Jorku? Że trzeba było się uganiać za liściem zielonej sałaty. Niesłodką bułką. Niesłonym bajglem. Nieczekoladowym donatem. Za warzywem. Za owocem. Za chlebem. Który nie był tostem! Ziarnisty!!! MMM. Nie było. 🙂

Wiecie, co szczerze kochałam w Japonii? Że gdziekolwiek, nawet „z ulicy” nie weszliśmy, tam czekało na nas OBŁĘDNIE pyszne jedzenie. W cenie od 10zł do 300zł. Naprawdę. Głównie jedliśmy w tych bliżej pierwszej ceny, ale nie twierdzę, że nie zdarzały się także „większe” i bardziej eleganckie wyjścia.

Co lepsze? Nawet jedzenie w marketach było REWELACYJNE. I codziennie rano świeżo przygotowane. Widziałam na własne oczy. Supermarkety w Japonii to prawdziwe, rodowite convenient story, które w swoim asortymencie mają 15 rodzajów kanapek o prawie każdej porze dnia i nocy, 30 rodzajów dań z możliwością podgrzania na miejscu, 10 rolek sushi- do wyboru, a nawet ugotowane już (i osolone) jajka!
No coś wspaniałego! Bardzo dobre śniadanie/obiad/kolacja w cenie do 15zł!

 

W każdym miejscu ostrzegają, jeśli coś zawiera cukier. W Starbuckie, McDonald’sie czy przydrożnym barze.
Ale co ja gadam.. Tam nawet Ice Tea Lipton (markowa) jest dostępna bez cukru. Zero kcal!

Japonia to absolutny raj dla rasowych smakoszów. Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale naprawdę objadłam się sushi. Przed wyjazdem miałam ochotę je jeść kilka razy w tygodniu. Aktualnie jestem już miesiąc w Polsce i jeszcze nie jadłam.
Chyba nie chcę „zabijać” tamtego smaku. 🙂

 

Sushi jest generalnie jedzeniem odświętnym i droższym niż typowy ramen czy dania na ryżu (np. popularne i bardzo smaczne katsudon). To nie oznacza, że nie ma wyjątków!

 

Słynne łódeczki płynące dookoła stołów to wielka atrakcja w Polsce, a w Japonii dodatkowo powstał system talerzyków dojeżdżających prosto na Twój stół. Jedzenie można zamówić za pomocą tabletu. Cena za talerzyk to ok. 3-5zł, w zależności od rodzaju.
Nigdy nie zjadłam tyle sushi na raz. I był to absolutny raj dla mojego żołądka!

No i w ogóle, bo pytacie. Sushi jest tam inne. Dużo prostsze. Niektóre nie pod smaki europejskie, trochę dziwne. 🙂
Aczkolwiek sporo takich, które znam dobrze… i wybitnie smacznych!

Nigdzie na świecie nie czułam się też tak lekko i tak zdrowo po każdym posiłku! Chyba, że zjadłam ten stos talerzyków sushi, ale to się zdarzyło tylko parę razy. 🙂

A więc w skrócie? Nie ma smaczniejszej destynacji!

 

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 18 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!