Pierwsze ważne święta?

To, że te święta będą inne niż te zazwyczaj, to każdy wie, a jeśli sam o tym nie pomyślał, to czytał i słyszał. W życzeniach, w telewizji, od znajomych. Nie ma opcji na „normalność”, gdy nic już nie jest normalne, ludzie nie wychodzą z domów, a gdy wychodzą, to tylko do sklepu czy pracy.

Właśnie, prawie bym zapomniała o tych, którzy przecież od lat święta spędzają w pracy – lekarzach, służbach medycznych czy wszelkich innych służbach. Na pewno tych ludzi jest sporo i wszystkich nie dałoby rady wymienić. Pracują po to, aby inni mogli świętować. Pewnie dzisiaj mają jeszcze więcej roboty.

W tym roku czeka nas świętowanie w kompletnie okrojonym towarzystwie…
Być może zupełnie niewielkim, być może praktycznie samotnym.

Od kilku dni zastanawiam się nad istotą tego, co ten czas znaczy. Co może znaczyć. Bo można to potraktować jako jednorazowy „niewypał”, a można się temu przyjrzeć.

Można się przyjrzeć temu, że od lat święta to wielka wyżerka…
To jedno wielkie wywalanie jedzenia.
To czas odsypiania po tym, jak KOMPLETNIE wypompowała nas praca.
To czas, gdzie z udawanym uśmiechem mówimy „smacznego jajka”, jakby w tych świętach chodziło o jajka…

Pal sześć, czy jesteście wierzący, czy nie.
Ale czy naprawdę chodzi tylko o jajka? Czy zawsze chodzi o tę powierzchowność, o ładny wygląd, rodzinne zdjęcie na spacerze w lesie?

Może to wreszcie czas, aby te święta przeżyć inaczej? Skromniej? Tak. Głębiej? Tak.
Wczoraj usłyszałam wstrząsające słowa dla nas, katolików. Może to najwyższy czas, aby przestać bezmyślnie chodzić do kościoła i zastanowić się, WRESZCIE, nad istotą Wielkiej Nocy i Zmartwychwstania? Czy nasza religijność nie zastąpiła nam Istoty?

Może, jako ludzkość, odkopiemy się z tych masek „Wiecznego Niedoczasu” i zastanowimy, czy naprawdę wierzymy? W co wierzymy? Czy w cokolwiek jeszcze wierzymy?
A może zostały nam tylko jajka?

To ważne Święta.
Chociaż inne, a inność zawsze jest trudna, to ważne.
Ważnych Świąt Wam życzę.
Być może pierwszych ważnych od bardzo dawna.

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 18 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!