Powiedziała, że schudnie

Będę parafrazować. Powiedziała, że schudnie wtedy, kiedy poczuje, że schudnąć chce i że „to jest ten czas”, i na pewno nie metodami KATO, a miłością do siebie.

Tak (mniej-więcej) Katarzyna Nosowska mówiła w wywiadzie.
Jednym z najlepszych, jakie słyszałam w życiu, w audycji radiowej Wojewódzki-Kędzierski.

Nie słuchałam wcześniej Kasi Nosowskiej. Jej muzyki, jej utworów, jej pomysłów na siebie i rzeczywistość. Jedynie dzięki internetom udawało mi się od czasu do czasu dowiedzieć, co u niej. Mam zwyczaj (zrobiłam tak dwa razy – czy to już zwyczaj?) ćwiczyć z Chodakowską (jej najprostszy program Skalpel, bo przy innych popadam w histerię) i słuchać w międzyczasie wywiadu. Podnoszenie nogi i liczenie do dziesięciu jest trochę nudne (przynajmniej dla mnie), dlatego staram się maksymalnie umilić sobie ten trudny czas. Efekty są spektakularne, bo zapominam, że ćwiczę i jest mi z tym średnio (a wolę jeść niż ćwiczyć – przynajmniej w ostatnim czasie), i zaczynam rozkoszować się każdą sekundą różnorakich słów płynących z ust bardzo różnorakich znanych postaci.

Ale mnie dziś wzięło (w tym artykule) na dziwne słowa, konstrukcje zdań i zmiany szyku. Mam nadzieję, że ktokolwiek cokolwiek zrozumie z tego coś (znów to robię!).

Katarzyna Nosowska nie jest mi Muzyczną Matką, a przynajmniej do dziś nie była, choć może się tak stanie. Zanim jednak, to już została mi Patronką od Sportu i Zdrowego Umysłu. Nie, nie przesadzam. To była najprzyjemniej spędzona godzina ćwiczeń w moim życiu. To było jak miód na serce, jak potok mądrości, jakiś obłęd. I ten jej humor mieszający się ze słowami: wszyscy zmierzamy w stronę katafalku. Tak, tak powiedziała Katarzyna Nosowska.

Katafalk — podwyższenie, na którym stawia się trumnę podczas uroczystości związanych z pogrzebem.

I skoro z każdą minutą jesteśmy bliżej, to po co uprawiać w swoim życiu jedno wielkie KATO niejedzenia, odmawiania sobie (życia) i zmuszania się (bo inni, bo wypada).

To nie jest wypowiedź o byciu szczupłym czy fit. To jest wypowiedź o życiu. O życiu, które zmierza nieubłaganie w stronę katafalku, a my wciąż nie wiemy kim jesteśmy i co lubimy, bo robiąc to, czego nie lubimy, tym bardziej nie wiemy, co lubimy. I jeszcze jedno zostanie ze mną na zawsze. Że jeśli chcesz siebie zmieniać, to tylko z miłością. I jak innych zmieniać chcesz, to też tylko z miłością i przez akceptację. Nie wiem, jak to możliwe, ale tak właśnie jest. Patrzę wstecz na rzeczy, które w sobie zmieniłam. Udawały się tylko wtedy, kiedy naprawdę ich pragnęłam.

Jak już tak zmierzamy nieubłaganie w stronę tego katafalku, to zróbmy sobie od czasu do czasu fajne i mądre życie, co by potem, na katafalku, nie przyszło nam po cichu żałować.

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 18 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!