Przypadkowość?

Tak. Od kilku godzin siedzę już w piżamie, bo mój chłopak kupił mi piżamę, w której mogę siedzieć całe dnie. Ale zapewniam Was, że cały dzień siedziałam jak na szpilkach i był on bynajmniej piżamowy.

Tak już mam, że stresują mnie egzaminy, a już zwłaszcza te ustne. Nie żebym panikowała, kiedy średnio mi zależy. Ale nawet na studiach bywają egzaminy, na których człowiekowi zależy. Choćby dlatego, że chce się mieć je już „z głowy”, chce się mieć wolne, albo chociaż czas, aby się zająć kolejnymi egzaminami.
Mnie akurat na dzisiejszym egzaminie zależało. Chyba raczej z własnych ambicji, bo nie wiem, czy w przyszłości będę z zarządzaniem szczególnie związana, ale kto to wie?

W każdym razie, mam tak, że nie potrafię niektórych rzeczy olać. Od dwóch dni siedziałam nad 57 teoriami i kułam je na pamięć. Oprócz teorii były też różne przykłady – no i trzeba było być gotowym, że gdzieś się popełni błąd, trzeba będzie trzeźwo myśleć i rzeczowo odpowiadać na pytania komisji.

Jestem już po i powiem Wam, że cieszę się jak dziecko. A dodatkowo, jakbym przebiegła maraton. Chociaż pewnie maratonu bym nigdy nie przebiegła, ale na szczęście z rozmową z profesorami idzie mi lepiej.

Wiecie, co jest najbardziej paraliżujące (dla mnie) w takim właśnie ustnym egzaminie? Wcale nie to, że muszę mówić. Lubię mówić, traktuję to poniekąd jak występ, więc bywa, że mam z tego frajdę. Ale absolutnie straszna wydaje się myśl, że ludzie, którzy siedzą przed Tobą mają 40, 50, 60, 70 (!!!) lat i wiedzą 100000000 razy więcej niż Ty. Znają te teorie na pamięć, znają Twoje przykłady, znają setki studentów, którzy, być może, popełnili ten sam błąd, co Ty.

I to mnie paraliżuje.

Tak, wiem. Oni też kiedyś mieli 19 lat. Ale kiedy to było? Jak tak patrzę na niektórych z nich, to myślę, że dawno. 🙂

W każdym razie po dzisiejszym egzaminie mam pewne obserwacje. Na przykład takie, że wszystko to, to kwestia przypadku. Naprawdę. Ok, można się dużo uczyć, ale wystarczy, że trafisz na osobę, która będzie wyjątkowo cięta na ten aspekt, w którym Ty popełnisz błąd – i klapa, po egzaminie. Albo wyjątkowo się komuś nie spodobasz. Albo wyjątkowo czegoś zapomnisz. Albo wylosujesz pytanie, którego nie przerobiłeś.

W sumie zadziwiająco przypomina mi to egzaminy do szkoły teatralnej. Tak, tak. Tam też NAPRAWDĘ WSZYSTKO zależy od tego, kto będzie Cię słuchał, jaki ma dzień, jaki Ty masz dzień itp.

Wow. Czyli wszystko w naszym życiu to kwestia przypadku? Nie chcę kończyć tego dnia z taką właśnie myślą w głowie, ale… Na pewno jeszcze kiedyś do tego wrócę. Trochę to smutne. Trochę dające nadzieję – ale czy na pewno? Czy to daje nadzieję osobom, które lubią mieć życie pod względną kontrolą?

Wznoszę więc toast za moich dzisiejszych egzaminatorów – byli wspaniali, za pytanie, które wylosowałam – było bardzo przyjemne, za kilkanaście (a może -dziesiąt?) godzin, które spędziłam na nauce – na pewno wszystko to nie poszło na marne.
No i za przyszłość. Bo mimo tej całej „przypadkowości” warto wierzyć, że we wszystkim jest jakiś sens. I plan.

Photo by David Pennington on Unsplash
Photo by David Pennington on Unsplash

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 18 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!