To było naprawdę piękne zdanie

Wczoraj usłyszałam piękne zdanie. Tak. Co więcej? To było naprawdę piękne zdanie. Co więcej? Nigdy wcześniej go nie słyszałam. A w dzisiejszym świecie trudno czegoś nie słyszeć nigdy wcześniej.

Co więcej?
Usłyszałam je od osoby, którą spotkałam pierwszy raz w życiu.
Co więcej?
Rozmawialiśmy po angielsku.

Jak widzicie, było naprawdę wiele czynników, które mogły spowodować, że to wyjątkowe zdanie, wcale nie byłoby tak wyjątkowe.

Po pierwsze – mogło nie być piękne.
Po drugie – mogłam już to wiedzieć.
Po trzecie – mogliśmy się nigdy nie spotkać.
Po czwarte – chociaż sprawnie posługujemy się angielskim, nie jest to nasz ojczysty język. Przekazanie czegoś nacechowanego emocjonalnie, jakichś maksym życiowych, poetyckich, jakichś ważnych dla nas samych słów w innym języku… bywa trudne.

W każdy razie – udało nam się.
A przynajmniej tak mi się wydaje.

Zapytana o to, kim chcę być w przyszłości i dlaczego nie aktorką, zostałam zmuszona do opowiedzenia historii o szkole teatralnej, do której kilka miesięcy temu się nie dostałam. Przyznanie się do tego na piśmie (no dobra, na blogu) boli. Chociaż w sumie nie wiem, czemu, skoro to żadna moja porażka… Przecież dałam swoje 100%, całe serce i mnóstwo godzin pracy, przecież, jak na pierwszy raz, doszłam daleko…

Mniej-więcej tak właśnie meandrowałam, opowiadając o sobie, kiedy on przerwał mi; dodam, że dość niespodziewanie, bo jest zdecydowanie spokojnym typem, który nie przerywa ludziom… i powiedział:

I to właśnie nie jest sztuka. Sztuka nie zakłada z góry oceny drugiego człowieka. To nie jest tabelka i suma punktów. Jakich punktów? Przecież to wyklucza słowa „sztuka”. Przecież właśnie po to ją robimy – aby nie musieć mieścić się w ramach.

Proszę nie traktować powyższego cytatu jako obwieszczenie do narodu, jako generalną prawdę, jedyną prawdę i tylko prawdę. To było ważne zdanie, ale nad kieliszkiem wina i przy dobrej muzyce. Można się z nim nie zgadzać, można je podważać, bo przecież tyle w nim luk i tyle jeszcze można by dopowiedzieć, doprecyzować.

A ja lubię to zdanie. Tak naprawdę to: te zdania.
Pasują mi do mojej historii, to po pierwsze. A po drugie, co może ważniejsze, są tym, o czym warto sobie od czasu przypomnieć. W świecie nieustannej oceny warto mieć przestrzeń, gdzie nikt nie ocenia.

Nie zmieniajmy tego.
Podpisano: my. artyści.

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 18 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!