Weź nie gadaj, weź to załóż

Kiedyś uważałam o sobie, ze jestem gruba, brzydka i cała „do wymiany”. Uda za wielkie, bez tak dużej przerwy między nimi, o jakiej marzę, czytam i które widzę na Instagramie. Lub u koleżanek.
Ramiona za szerokie, powinny być idealnie zarysowane, z lekkim mięśniem, absolutnie bez fałd i „bułek”. Brzuch, jak to brzuch, oponki są feee, każdy boczek nadaje się do spalenia (a przy okazji spalenia siebie na stosie).

Za zjedzone słodycze, frytki z majonezem, kotlety z ziemniakami smażone na patelni – automatyczne nękanie siebie samej, warunkowe przeglądanie się w lustrze i zastanawianie się, jak to ja bym świetnie wyglądała, gdybym nie jadła tego i tamtego, gdybym ćwiczyła tabatę i lała z siebie siódme poty co dwa dni na siłowni. Codziennie.

Hej.
A wiecie jak fajnie jest jeść rogaliki z malinami? I naleśniki z nutellą. I sushi! O jeju! TAK! W każdej ilości. Czasem Subway i pizza, czasem jakieś ciekawe, wegańskie danie czy sałatka. I wszystko jest dla ludzi, ale wiadomo, że w umiarze. Nie każdy ma umiar – nie… 🙂
Nie każdy go lubi! Nie każdy umiał się do tej pory z nim oswoić.

Ale taka naszła mnie refleksja, przy okazji ostatnich wydarzeń, których jestem świadkiem, że to właśnie chyba nie człowiek jest dla stroju, ale strój dla człowieka. I naprawdę są osoby, które noszą rozmiar L i wyglądają dobrze. Nie twierdzę, że wyglądają na S, ale przecież dobry wygląd nie równa się mały rozmiar. Wyglądają dobrze, a noszą L.

Okazało się, bo ostatnio miałam okazję trochę więcej pogadać z facetami w różnym wieku, że nie każdemu podoba się bardzo szczupła dziewczyna. Niektórzy wolą kształty, na przykład.

Zdaję sobie sprawę, jak to brzmi i… jak dziwnie się to czyta, ale tak! Dla mnie odkrywczą rzeczą było to, że nie każdy swój ideał piękna uzależnia od mojej wizji ramion czy ud. Nie każdy utożsamia to z przerwą między nogami, dla której kiedyś nawet katowałam się ciężkimi ćwiczeniami.

Myślałam, że tak jak ja, myśli cały świat. A więc nie.

To jest chyba w ogóle kluczem, elementem zwrotnym i… najważniejszym we wszystkim, co próbuję powiedzieć. Nasze gusta mocno się między sobą różnią. Kiedy dla jednych czysty seksapil to dziewczyna z siłowni, dla drugich – szalona wariatka z osiedla, która nie ma problemu z kebabem!
No mnie ta różnorodność jednak zachwyca i daje poczucie wartości oraz wolności. 🙂

Wracając jeszcze na chwilę do tego, że to ubrania są dla nas, a nie my dla nich – i wcale nie musimy do niech chudnąć… Ubrania kiedyś stanowiły bardzo ważny element mojego życia, dziś zeszły nieco na dalszy tor, chociaż – która kobieta nie lubi się ładnie ubrać? No mnie się wydaje, że każda (lub prawie każda) kocha. 🙂
Pewnie dlatego sukienki studniówkowe, weselne, urodzinowe, na wszelakie uroczystości wywołują tyle zamieszania! Po pierwsze, każda z nas chce się pokazać od jak najlepszej (i najszczuplejszej strony), co jest totalną paranoją, bo z reguły właśnie wychodzi na odwrót. Od człowieka, który nie lubi swojego ciała, aż bije jakiś niesmak, niezadowolenie i brak akceptacji.

Mnie ostatnio zdecydowanie rzadziej zdarza się chodzić po sklepach i coraz lepiej się z tym czuję. Sporadycznie zamawiam coś przez internet lub wykorzystuję to, co już mam. Jeju, a ile każda z nas ma ubrań!!! Chociaż codziennie rano „nie mam się w co ubrać”, moja szafa TONIE. Udało mi się ostatnio wynieść dwa wory na strych… i wciąż mam w czym chodzić! 🙂 o dziwo…

W poprzednim wpisie pokazywałam Wam pierwsze modele sklepu EVER-PRETTY.com, który tak bardzo skradł moje serce swoimi eleganckimi kreacjami.

Jakoś wydaje mi się – i takie też mam przekonanie, że klasyczne stylizacje pasują do każdego i każdemu w nich ładnie. Że nie trzeba zawsze i na siłę wszystkiego udziwniać (tego też się musiałam ja nauczyć). 🙂 Wrzucam zatem parę dodatkowych fasonów z działu Ombre Sequin Evening Dress i może któraś z tych spodoba Wam się jeszcze bardziej.

 

Gray Tulle Long Ethereal Evening Dress

 

Plus Size Elegant Long V Neck Evening Dress

Long One Shoulder Tulle Party Dress

 

Shimmery Formal Maxi Dress with Deep V Neck

 

Fitted Silver Sequin Evening Dress with Open Back

marysiaczok

Cześć, nazywam się Marysia Czok, mam 17 lat i pochodzę z Warszawy. Od sierpnia 2015 roku prowadzę bloga modowo-lifestylowego. Oprócz tego gram na skrzypcach i śpiewam. Mam nadzieję, że do mnie dołączysz!